Po odbyciu całego wyroku Gergő w pierwszej kolejności udał się do grobu swojej narzeczonej. Ale gdy pochylił się nad nagrobkiem, za nim rozległ się STRASZNY głos dziecka:

ZÁBAVA

Lodowaty wiatr przebijał się przez cienki materiał jego kurtki, ale Gregorowi to nie przeszkadzało. Stała w milczeniu przy świeżo wykopanym grobie, w którym spoczywał jej narzeczony, Kata. Płatki kwiatów przyniesionych rano niemal całkowicie zwiędły pod grudniową szarością.

Gergő pogłaskał granitowy nagrobek, jakby chciał nim dosięgnąć Katy, jakby mógł na nowo poczuć jej ciepło, choćby na chwilę.

„Kata…” wyszeptał chrapliwie.

Gardło mu się ścisnęło, ale kontynuował. “Znajdę to.” Ten, kto ci to zrobił. Przysięgam. „Upadł na kolana, a łzy cicho spływały mu po twarzy.”

Nagle usłyszał za sobą trzask, jakby ktoś nadepnął na zamarznięte gałęzie. Greg podniósł głowę. Stał przed nim wysoki mężczyzna ubrany w długi, ciemny płaszcz.

– Andras Gregory? zapytał mężczyzna chłodnym, oficjalnym tonem.

Greg wstał i otarł oczy. „Tak, to ja.” Kim jesteś?

Mężczyzna wyciągnął dowód osobisty. – Śledczy: Zoltán Balla.

Gregor zamrugał zdezorientowany. „Wiesz już coś?” Kim był ten…? – w jego głosie słychać było nadzieję.

Twarz detektywa nie wyrażała niczego. Podszedł o krok bliżej. – Panie Gergely, jest pan podejrzanym w sprawie śmierci Katalin Katony.

To zdanie uderzyło w niego niczym piorun. Gregor cofnął się, jego twarz najpierw wyrażała szok, a potem gniew.

“To masz?” To jakaś pomyłka! Nie… – powiedział, ale dwóch umundurowanych policjantów już podeszło do niego i założyło mu kajdanki.

„Wprowadźcie go” – gestem dał znak Balla.

„Ale ja jestem jej narzeczonym!” Kochałam go! – krzyknął Greg.

“Podobało ci się?” zapytał detektyw, pochylając się ku niemu jak drapieżnik. „To dlaczego wszystkie dowody wskazują na ciebie?”

„Jaki rodzaj wskazówki?” – Głos Gregora zadrżał.

Policja bez słowa wepchnęła go do samochodu. Na cmentarzu nie było nikogo, jedynie nagie drzewa były niemymi świadkami.

W pokoju przesłuchań było zimno i nieprzyjemnie. Greg był przykuty kajdankami do metalowego stołu. Cienie groteskowo tańczyły na ścianach.

Balla wszedł i rzucił teczkę na stół.

“Powiedz to jeszcze raz.” „Jeszcze raz” – zaczął detektyw.

“Mówiłem ci tysiąc razy!” – Greg uderzył pięścią w stół. „Byłem w biurze”. Wysyłaliśmy klientowi ważny dokument, gdy zadzwoniła Kata…

„A co powiedział?” – zauważył Balla.

„Miał problemy z oddychaniem… kolejka była nierówna… potem… powiedział, że ktoś go gonił”.

– Gonisz go? Balla uniósł brwi.

„Tak” – powiedział Greg, zamykając oczy. „Wpadł w panikę”. Poprosił o pomoc. Natychmiast zadzwoniłem do naszego informatyka, żeby sprawdzić jego telefon.

„Wiesz, że to nielegalne?” Balla przerwał.

“Nielegalny?” Martwiłem się o życie mojej narzeczonej!

Detektyw skinął głową. „I znalazłeś?”

– To było na skraju lasu… Poszedłem tam i… znalazłem tylko jej torebkę. Z plamami krwi. Już go tam nie było.

Balla wyjął zdjęcie. Gregor wzdrygnął się. Na zdjęciu widać jego własną rękę, zbryzganą krwią.

„A jak to wytłumaczysz?”

“Mówiłem ci!” Złapałem twoją torbę! – wyrzucił z siebie Greg.

Detektyw obserwował go w milczeniu.

„Są świadkowie” – powiedział w końcu. – Jej przybrany ojciec, Imre Fekete, mieszkał z Katą. Mówi, że często się kłócili i że byłeś zazdrosny.

“Kłamstwa!” – krzyknął Greg. „Może coś jej zrobił i teraz chce zrzucić winę na mnie!”

Balla pochylił się do przodu. „Może zobaczyłeś w lesie coś, czego nie powinieneś był zobaczyć?” Może był z kimś innym?

“To bzdura!” – krzyknął Greg. “Kochałam go!” Nawet teraz!

„Czy go kochałaś?” Balla syknęła.

Ogłoszenie
[ ]
– WYSTARCZAJĄCO! – odparł Gergő, ale kajdanki go odciągnęły.

Detektyw bez słowa zebrał zdjęcia i odszedł.

„Pomyśl o tym, panie Gergely.”

Tego samego wieczoru Gergő został przeniesiony z aresztu tymczasowego do więzienia. Świat za zakratowanymi oknami wydawał się bardziej szary niż kiedykolwiek. Betonowe ściany powitały go chłodno.

“Rekrut?” – warknął na niego jeden ze strażników, gdy wszedł do celi.

„Gergő” odpowiedział krótko, spuszczając wzrok.

W celi było jeszcze dwóch innych mężczyzn. Jednym z nich był mężczyzna po czterdziestce, z brodą, ubrany w dres, który sprawiał wrażenie „niedźwiedzia”. Drugi miał kościstą twarz i ciemne oczy, i natychmiast skrzyżował ramiona.

„Teraz się przedstawiamy” – powiedział kościstym głosem. „Jestem Myszka Miki.” On jest tam „Orłem”.

„Gergő” – powtórzył, tym razem głośniej.

„Świeże mięso” – zauważył Sas szyderczo, po czym nagle łokciem wbił Grega między żebra. – Pierwsza lekcja: nie ma tu miejsca dla słabych!

Gregor zachwiał się, ale nie upadł. Zacisnął zęby.

„Spokojnie, staruszku” – powiedziała Miki, odciągając Eagle’a. „My tylko uczymy zasad”.

Dni mijały. Gergő budził się każdego ranka wcześnie rano, nie tylko ze względu na dźwięk budzika, ale także dla przyjemności. Jedynym miejscem, gdzie panował jakiś „spokój”… przynajmniej pozornie, była więzienna stołówka.

Pewnego dnia przy lunchu usiadł obok niego wytatuowany mężczyzna.

– Cześć. Jestem Victor. Widzę, że nadal się trzymasz. Uśmiechnął się, ale jego wzrok był przenikliwy.

„Próbuję” – odpowiedział Greg.

„Lepiej żebyś wiedział… Słyszałem o tobie różne rzeczy.” Że ktoś na zewnątrz naprawdę cię nie lubi.

– Imre Fekete… – burknął Greg.

„Tak, więc plotka jest prawdziwa” – Viktor skinął głową. „On płaci za twoje bicie”. Taka osoba może poruszyć wiele rzeczy.

Greg odłożył łyżkę. “Ja wiem.” Po prostu nie rozumiem dlaczego.

Viktor zniżył głos. „Bo przeszkadzałeś.” A może nadal jesteś w drodze.

Tego wieczoru Gergő został pchnięty nożem w plecy pod prysznicem. Nie śmiertelnie, ale na tyle głęboko, że możesz stracić przytomność. Gdy odzyskał przytomność, leżał w szpitalnym łóżku. Pochylił się nad nim starszy lekarz w okularach do czytania.

„Dzień dobry, żołnierzu.” Dobrze, że wyrzeźbili cię z upartego drewna.

“Co się stało?”

„Ktoś chciał to rozpakować… ale ty najwyraźniej wolisz zostać w pudełku” – mruknął doktor półżartem.

W okresie rekonwalescencji Gergő stawał się coraz bardziej odizolowany. Pewnego dnia przez drzwi przeszła kobieta – w średnim wieku, o stanowczej twarzy, lecz zmęczonych oczach.

– Panie Gregory? Jestem Zita Ötvös. Pielęgniarka tutaj, na oddziale psychiatrycznym. Przepraszam, że przeszkadzam, ale jest coś, co musisz wiedzieć.

„Jest tu ktoś… kto nie powinien tu być.” Kobieta… młoda… piękna… ale całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego. Mówią, że nazywa się Katalin Polgár.

Greg zamarł. – Katya?

„Ja… ja nie wiem, co to dla ciebie znaczy, ale kobieta, którą tu przetrzymujemy, pasuje do twojego opisu”. I jego jedyny gość: Imre Fekete.

Gregor powstrzymał łzy. – Wiem, że to dziwnie brzmi, ale… byłem na jego pogrzebie!

„To nie jest niemożliwe”. „Łatwo sprawić, że ktoś zniknie w takich miejscach… jeśli tylko jest wystarczająco dużo pieniędzy” – dodała cicho Zita.

„Czy mógłbyś mi pomóc z nim porozmawiać?” – zapytał Greg rozpaczliwie.

– Nie mogę tego przynieść, ale… mam syna, Bence’a. To mądry chłopiec, czasami przychodzi do mnie. Możesz dojść do tylnego płotu. Stamtąd… może uda ci się go dojrzeć.

Następnego dnia Greg stał za płotem. Ośmioletni Bence patrzył na dorosłego tak, jakby widział bohatera powieści.

Ogłoszenie
„Tam jest” – powiedział w końcu, wskazując przez kratę.

Kata siedział na ławce. Związała włosy w kok i patrzyła przed siebie z zakłopotaniem. Było tak, jakby był tam ciałem, ale duchem gdzieś bardzo daleko.

Serce Grega zabiło mocniej.Man's Final Riddle About 'Dead People' on His Gravestone Puzzles Internet -  Newsweek

– Kata… żyjesz.

Gregor stał za płotem przez wiele godzin. Ruchy kata były powolne, niemal mechaniczne. Był jak cień prowadzony przez czyjąś pamięć. A ten cień był kiedyś jego oblubienicą.

Następnego ranka Gergő – teraz już wolny człowiek – pojawił się w drzwiach swojego przyjaciela Tamása. Tamás był jedyną osobą, której zawsze ufał.

„O mój Boże, Greg!” – otworzył drzwi w szoku. „Siedem lat!” Słyszałem, że Twoja sprawa została rozpatrzona ponownie, ale nie wiedziałem, że… jesteś wolny!

„Jestem wolny, ale tylko na papierze” – mruknął Gergő. “Musisz pomóc.” Kata żyje.

Oczy Thomasa rozszerzyły się. – Greg, mój przyjacielu, pomyśl o tym teraz…

„Nie jestem szalony” – warknął Greg. „Jest w szpitalu psychiatrycznym”. Jego przybrany ojciec – Imre Fekete – wsadził go do więzienia, aby odebrać należny mu spadek.

„A możesz to udowodnić?”

Greg wyjął mały dyktafon. „Rozmawiałem z nim wczoraj.” W swoim własnym domu. Podniosłem go, co on praktycznie przyznał. Wyobraźcie sobie, że on nawet sobie ze mnie żartował. Uważa, że ​​nikt nie uwierzyłby byłemu skazańcowi.

Tamás przeczesał włosy palcami. „W takim razie należy zgłosić to na policję”. „Ale nie dla detektywa Balli” – dodał ponuro. „On jest w to całkowicie zaangażowany, nie zapomniałem, jak zachowywał się na rozprawie”.

„Wiem już, do kogo się zwrócić” – skinął głową Gergő. – Jest porządny śledczy: Róbert Orlai. On gra czysto. Trzeba mu dać nagranie.

W biurze detektywa Orlai przesłuchał nagranie. W pokoju zapadła śmiertelna cisza, słychać było tylko szum dyktafonu i głos Imre Fekete: „Kto by ci uwierzył, Gergely? Jesteś nikim. Zajmowaliśmy się dziewczyną. Dziedzictwo było moje”.

Orlai uniosła brwi. „To więcej niż wystarczająco.” Zacznijmy śledztwo.

Kilka tygodni później o świcie policja wkroczyła do willi Imre Fekete. Twarz mężczyzny pozostała wyniosła, nawet gdy kliknął dźwięk kajdanek.

„To wszystko kłamstwo!” – krzyknął. „Ja tylko opiekowałem się tą dziewczyną!”

„Słuchaj, panie.” Masz prawo zachować milczenie. „Resztę opowiem ci w sądzie” – odpowiedział ponuro Orlai.

Tymczasem Gergő wrócił do zakładu psychiatrycznego. Zita już czekała na niego przy wejściu.

„Zajęliśmy się formalnościami” – powiedział. „Oficjalnie zostałeś jego opiekunem”. Możemy wykonać Kata, ale… najpierw się przygotuj.

Kata stała w milczeniu na korytarzu instytutu, gdy go zobaczyła.

„Gergő…” szepnął ochryple. „Ty… ty jeszcze żyjesz?”

– Katia! – Gregor podbiegł do niego i go uściskał. Ramiona dziewczyny początkowo bezwładnie opadły, ale potem powoli, niepewnie, odwzajemniła uścisk.

„Myślałam… że mówili ty…” zaczęła Kata, ale jej słowa urwały się.

„Ja też tak o tobie myślałem.” Ale już tu jesteśmy. Razem.

„Co się ze mną stało?” – zapytała zdezorientowana dziewczyna.

„To długa historia…” odpowiedział Greg, opierając czoło o pasek. „Ale teraz zaczyna się nowy rozdział”. I pozostanę z tobą do końca.

Kilka miesięcy później Gergő i Kata osiedlili się w małej wiosce. Pewnego dnia, gdy sadziłem sadzonki w ogrodzie, Kata trzymała Gergő za rękę.

„Wiesz, nadal nie pamiętam wszystkiego”. Ale każdego dnia robi się trochę czyściej. I kocham cię każdego dnia trochę bardziej.

Gregor się uśmiechnął. „To mi wystarczy.” Bo wiem, że nie musimy już uciekać. Od tej chwili możemy żyć.

Tłum zebrał się przed budynkiem sądu w mieście, gdy Imre Fekete został skazany za oszustwo, fałszowanie dokumentów i ograniczenie wolności osobistej. Śledczy Balla został zawieszony, a następnie wszczęto przeciwko niemu postępowanie.

Prasa była pełna wiadomości: „Niewinny mężczyzna trafił do więzienia za śmierć swojej narzeczonej – a ona żyła!”

Rok później Gergő i Kata siedzieli na tarasie kawiarni. Dziewczynka była dużo spokojniejsza i bardziej zrównoważona. W jej szklance wirował sok pomarańczowy, a w szklance Gregora mocna, czarna kawa.

„Co o tym myślisz?” zapytała dziewczyna. „Czy powinniśmy napisać o tym książkę?”

„Cóż… jeśli ktoś chce usłyszeć historię mężczyzny, który stracił narzeczoną… a potem ją odnalazł i odzyskał życie… to może warto”.

– Gregorze?

„Dziękuję, że się nie poddałeś.”

Greg wziął ją za rękę i odpowiedział cicho:

„Są dwie rzeczy, których nigdy nie zrobię: nigdy nie zapomnę… i nigdy cię nie opuszczę”.

Rate article
Add a comment